CanaBSD

ori0n, w taki lub innym ujęciu

Chyba znalazłem, czego szukałem (12)

3 sierpnia 2005 Indie 2005

Środa, 03/08/2005. Udajpur (12)

Pobudka - w czasie jazdy - cały lepki, spocony i brudny ;-) Śniadanie na postoju i około południa jesteśmy na miejscu. Deszcz nie pada! Obsiada nas gromada dzieciaków proszących o kasę (mały: "one rupee!! one rupee!!" Braian: "No! I wanna one rupee! Give me one rupee!"), a Corwin z Julia noegocjuja z kierowcami riksz. Bierzemy dwie i jedziemy do "Dream Heaven Hostel". Już na pierwszy rzut oka miasto jest inne. Przyzwoity pokój, roof top restaurant, zajebiste widoki, niecałe 2$ od osoby. Tak, to chyba o to chodzi. Prysznic i chillout.

Potem obiad na dachu, losowo wybieram z menu coś, co staje się kmoim przysmakiem potem - palak paneer, czyli szpinak na ostro z kostkami sera z soczewicy i idziemy w miasto. Tak, to już są indie, jak z "monsunowego wesela". Wieczorem śpiewy nad wodą, światełka, wianki ze świeczkami, tradycyjne kolorowe stroje, krowy i słonie na ulicach, riksze.

Zwiedzamy światynię, klasyka, kamienny, dziwny kształt, w środku modlą się, śpiewają, kolorowo, kwiaty. Niestety, no photo, więc z ukrycia strzelam jedno zdjęcie. Internet Cafe z bajecznym widokiem na zachó słońca. Wieczorem kolacja w bajecznej restauracji nad jeziorem, fajerwerki i piwo. Paradoks Indi, kolacja kosztuje tyle co 4 noclegi.

Do Udajpuru (11)
Udajpur, miasto Bonda ;-) (13)