czwartek, 27.IV.2006, start
WronX z Killerem (taka jego zapasowa laska na boku) odprowadzaja nas na granicę. Palimy ostatniego papierosa, słońce chyli się ku zachodowi. Z drugiej strony granicy przerwa na browara. Potem jeszczde powrót do Polski po scyzoryk i zabieramy się wielkim czerwonym Renault Magnum do Rużemberoka. Nie za duzo, nie za mało, ale w sam raz, by na starcie odskoczyć dalej. Wysiadamy na sporym skrzyżowaniu, dookoła bloki. Przelotowa droga na bratysławską autostradę przecina miasto w pół i może to jest powodem, ze po ciemku nikt nas nie zabiera. Kawałek za miastem rozbijamy namiot pomiędzy rzeką a szosą.