CanaBSD

ori0n, w taki lub innym ujęciu

piątek, 28.IV.2006, deszcz nas ściga

28 kwietnia 2006 Włochy 2006

Budzi nas słońce podgrzewające namiot, musli to jednak pyszne śniadanie. Kawa z kardamonem i niespiesznie wychodzimy na drogę. jakiś czas pilnujemy pobocza. Zbiera nas jakiś facet, w aucie radio podaje wieści o zamieszkach w Krakowie z okazji marszu. Jako że wysadza nas pod sklepem, spożywamy na wszelki wypadek browara i dość długo czekamy na młodego Czecha, który przearanżowuje dość wypchany samochód, by zmiescić nas, a niedługo również i swoją dziewczynę. Najwyższa pora, bo ściagają chmury i zaczyna padać dość ulewny deszcz.

Kawałek przed Bratysławą zmieniamy osobówke na TIRa. Dość przypadkowo idąc zjeść zagadujemy do rzęchowatego Volvo i z miejsca ruszamy. Trudno, zjemy wieczorem, przede wszystkim droga. Facet jest dość dziwny, pogodny, wesoły i wyluzowany, a równocześnie pełen czarnej nienawiści do rzeczy zdawałoby się dość niegroźnych (jak pizza, hotdog, czy ford escort). Do tego mówi zagadkami i sami do końca nie bardzo wiemy, gdzie jedzie. Przyciśnięty do muru wyznaje, ze przez Węgry zabierze nas do Słowenii i dalej aż do Wenecji, albo jakoś tak. Deszcz pada, dzień skłania się ku zachodowi a okolica jest mało autostop-przyjazna, odpuszczamy droge przez Austrię. Na przejścu granicznym Słowacja - Węgry mała wpadka (z tymi Węgrami to zawsze są kłopoty, niby bratanki a zawsze z dupy strzelają), krążący patrol policyjny zauważa nas w kabinie i nakazuje pogranicznikowi wypisać kwitek na 80 euro. Celnik się ciska, my do niego rozmawiamy, aż odpuszcza i rzuszamy. Szybka kolacja przed granicą Węgry - Słowenia, jest już ciemno, siąpi deszcz. Chowam się z tyłu kabiny a i tu zagląda celnik, ale kierowca wykonuje błyskawiczny manerw kurtką odwracający uwagę i znowu się upiekło, nie zauważył. O północy kilkadziesiąt kilometrów dalej stawiamy namiot w deszczu, pogoda pod psem. Na stacji jest piwo, ale po 22:00 obowiązuje zakaz sprzedawania alkoholu. Dziwne szczęście autostopowicza przynosi nam dwie puszki tatry na dobranoc.

czwartek, 27.IV.2006, start
sobota, 29.IV.2006, przez słowenię do wenecji