Indie 2006
sierpień–wrzesień 2006
Ladakh, Zanskar, Kaszmir. Motocyklem przez najwyższe przełęcze świata, pieszo przez odcięte od świata doliny Zanskaru.
Delhi → Manali → Leh → Ladakh → Lamayuru → Zanskar → Kaszmir → Rishikesh → Gangotri → McLeod Ganj → Delhi
(01) Warszawa - Amsterdam - Delhi
4 sierpnia 2006
Pierwszego Hindusa spotkałem w kolejce na lotnisku, jeszcze w Warszawie. Niestety, leciał Nowego Jorku, co powoduje lekkie rozczarowanie, a przecież nie ma powodu. W Amsterdamie…
(02) Delhi
5 sierpnia 2006
Pahar Ganj budzi się pełen energii o bladym świcie. Gdy tylko niebo zblednie, ulica wypełnia się gwarem, zaczyna tętnić życiem. Sprzedawcy rozstawiają sklepy i restauracje, riksze…
(03) Pathankot - Chamba - Mandi
6 sierpnia 2006
Przed piątą, jeszcze czarna noc za oknem, budzi mnie konduktor: "Pathankot". Zrywam się i upychając śpiwór w plecak ciągnę ten niezgrabny tobół do przodu autobusu. W kabinie…
(04) Manali
7 sierpnia 2006
O pierwszej przybywa autobus: jest totalnie zapchany po ostatnie stojące miejsce, brudny i śmierdzący. Konduktor dokonuje cudów przechodząc po oparciach siedzeń. Na wywalczonym…
(05) Manali - Leh
8 sierpnia 2006
Przed drugą w nocy opuszczamy hotel, oczywiście deszcz siąpi w najlepsze. Manali to skupisko budynków wzdłuż głównej ulicy, opustoszałej o tej porze, jeśli nie liczyć kilku…
(06) Leh
9 sierpnia 2006
Blady świt, budzi mnie młody gość w powłóczystej szacie, z kagankiem w ręce i nieobecną miną. Po chwili niezręcznego milczenia pyta, o której przyszliśmy. Znowu zapada niewygodna…
(07) Ladakh by bike
10 sierpnia 2006
Z rana, w drodze na śniadanie, świta nam pewien pomysł. Jeszcze po drodze dowiadujemy się o cenę... Po śniadaniu spotykamy Asię i Marcina - idą na rowery. Rowery to jakby za mało,…
(10) powrót do Manali
12 sierpnia 2006
Z rana podejmujemy decyzję o powrocie do Manali. Manu definitywnie żegna się z Ladakhiem, ja tu jeszcze wrócię. Jako podstawowe kryterium wyboru jeepa ustalamy ilość osób w…
(11) ...wracam do Manali...
13 sierpnia 2006
Przez cały dzień jedziemy. W aucie panuje luźna, wesola amosfera, nakręca ją Izraelita. Podchodzi z dystansem do życia, ale pewne sprawy traktuje śmiertelnie poważnie, jak choćby…
(12) Manali
14 sierpnia 2006
Budzę się wcześnie, leniwy poranek. Składam wczorajsze fakty: całodzienne telepanie po wertepach, o suchym pysku i pustym żołądku. W Manali spędzam kwadrans w bankomacie, który…
(13) Manali - Leh (2)
15 sierpnia 2006
O północy startujemy, deszczowa noc. Tym razem komfortowe miejsca z przodu, dość ciasno, miazga. Koło czwartej łapiemy gumę, chwila przerwy, jesteśmy przed przełęczą, w dole…
(14) Leh i okolice
16 sierpnia 2006
Mieszkamy w miłym hotelu, na końcu labiryntu wąskich uliczek. Ciepła woda pojawia się, dach w łazience z bambusa. Dziś i dnia następnego spędzamy czas głównie na motocyklach.…
(15) Leh - Lamayuru
18 sierpnia 2006
Na dworcu autobusowym w Leh jest ciemno, zimno, pusto. Miasto śpi. Jest piąta rano i pierwsi pasażerowie zaczynają się gromadzić. Aśka rozmawia z francuzami, więc zapadam w…
(16) pożegnanie z Lamayuru
19 sierpnia 2006
Wczesna pobudka, zimny prysznic i masa wątpliwości, w końcu dziesięć dni to nie przelewki, można zapomnieć czegoś ważnego, nie naładować baterii w aparacie lub też zanudzić się na…
(17) Wanlah - Hanupatta
20 sierpnia 2006
Zimno. Chłodno. Blady świt. Prosto z ciepłego śpiwora idziemy na śniadanie u magika. Czapati, malutki omlet, czaj z mlekiem, dżem, skromnie, smacznie, zdrowo. Z Wanlah do…
(19) Photoksar - Sisir La
22 sierpnia 2006
Przy śniadaniu prześladuje mnie pytanie, co można zjeść zamiast czapati i omleta z dżemem. I żeby to nie było czapati z miodem. Ani ryż z fasolą. Brak odpowiedzi. Słońce wychyla…
(20) Sisir La - Lingshet
23 sierpnia 2006
Dziś naszym celem jest Lingshet, rodzinna wioska naszego Magika. Rano małe zamieszanie, stadko koni dzwigających kufry obozujących nieopodal amerykanów rozeszło się w nocy. Nasz…
(21) Lingshet
24 sierpnia 2006
Dziś odpoczywamy, dzień przerwy. Rano odwiedza nas Magik junior. Dziś festiwal, ma być folklor i tańce. Mieszkamy na drugim końcu wioski, do klasztoru idzie się bez mała dwie…
(22) Lingshet - Snertse
25 sierpnia 2006
Typowe śniadanie. Zdążyłem już: polubić je, znielubić i polubić ponownie. Wyruszamy bezlitośnie z rana. Najpierw mordercze podejście, potem długie, ostre zejście. Dalej mordercze,…
(23) Snertse - Hanumil
26 sierpnia 2006
Dziś jest dzień "ostatni". Ostatni omlet na śniadanie z Magikiem. Ostatnie zejście, ostatni nocleg na dziko, pod gwiazdami. Ostatnie noodle na obiad. Przed nami ostatnie podejście…
(24) Hanumil - Padum
26 sierpnia 2006
Żegnamy się z Magikiem, rozliczenie i w drogę - podobno ze dwie godzinki do Padum, a z miejscowości wcześniej można autobusem dojechać. Pusty portfel upomina się o bankomat,…
(25) Padum - Kargil
27 sierpnia 2006
Druga w nocy, ulica, zimno, czekamy na autobus. Razem z nami tłumek na oko wypełniający dwa autobusy, a my nie mamy biletów. Kurs jest co drugi dzień, a jaki kierowca ma dobry…
(26) Kargil - Srinagar
29 sierpnia 2006
Toyota czeka i punktualnie o drugiej opuszczamy Kargil. Auto jest "składkowe", czyli zbiera tyle pasażerów, ile się mieści, razem z nami jedzie mnich i kilku tutejszych. Postój na…
(27) Kaszmir
30 sierpnia 2006
Rano ledwie wstałem, śniadanie pojawiło się na stole,a zamówiona shikara już czeka u rufy. Płyniemy wygodnie rozciągnięci w spacerowej łódeczce, pod baldachimem, oglądać ogrody…
(28) Haszmir
30 sierpnia 2006
Przed świtem przypływa po nas shikura, ruszamy zobaczyć targ kwiatowy. Zamiast turystycznej atrakcji wpadamy na zwykłe targowisko, ludzie kupują i sprzedają, gadają, witają się i…
(29) Pahalgam
1 września 2006
Piątek, 1 września, witaj szkoło. Całą noc lało, leje nadal, nic to - jedziemy do Pahalgam, turystycznego kurortu w górach niedaleko. W planie górska wycieczka na koniach,…
(30) na jeziorze
2 września 2006
Kolejnego deszczowego poranka Sultan przynosi wieści, że droga do Jammu jest zerwana przez wodę. Ta powrotna przez Leh też. Pozostaje tylko samolot, albo pozostanie tu. Zatem…
(31) Srinagar - Delhi
2 września 2006
Samo południe, Delhi, gorący, słoneczny dzień i pyszna masala dosa na obiad. Plecaki spoczywaja w pozbawionym okien hotelu, w gąszczu uliczek, na Pahar Ganju. * * * Rano wstaliśmy…
(32) Delhi - Haridwar - Rishikesh
4 września 2006
Wczesna pobudka, pożegnanie z Aśką i pociągiem do Hardiwaru. Klimatyzowany, fotele niemal lotnicze i gorący posiłek po drodze budzi uzasadnione podejrzenia: mam bilet na tzw.…
(33) Chamba
5 września 2006
aśramy: Potem autobus do Chamby, małej i spokojnej mieściny, zupełnie, jakby nie działo się tu nic. Jestem jedynym gościem w hotelu, mam taras widokiem na wypasioną…
(34) Uttarkashi
6 września 2006
Skoro świt wyruszam szukać jeepa dalej, szósta rano, gorący czaj. Potem sześć godzin w aucie, do Uttarkashi. Jakieś takie nijakie, nic ciekawego, w dodatku ucieka ostatni autobus…
(35) Gangotri
7 września 2006
Śniadanie już w drodze, postój w małej wiosce. Droga wije się głęboką doliną - trochę jak z Manali do Leh, ale góry są zielone jak nasze. Gangotri - kolejne święte miejsce…
(36) Powrót do Delhi
8 września 2006
Start szósta rano, Eryk już czeka na przystanku, w towarzystwie kilku turystów i żołnierzy jedziemy. Sześć godzin do Uttarkashi, obiad przesiadka w jeepa i o szóstej wieczorem…
(37) Delhi, znów na chwilkę
9 września 2006
W Delhi o trzeciej w nocy wysiadamy gdzieś, na jakimś dworcu. Opadnięci przez rikszarzy każemy się wieźć na Pahar Ganj, ale rikszarze jak jeden mąż twierdzą, że tam nie jadą, bo…
(38) Delhi - McLeod Ganj
10 września 2006
Cała noc w drodze, o 7:00 Mandi. Chwila wachania, a może jednak do Kassol, a może znowu do Manali, a jednak jest coś w tym McLeod, tam jedziemy! Dalej kilka godzin dnem doliny i…
(39) McLeod Ganj
10 września 2006
Cmentarzyk i kościół koło McLeod. Miejsce mgliste, klimatyczne, sosnowy las i omszone kamienie. * * * Dzień zaczynam od śniadania w malutkiej tybetańskiej restauracyjce, na samym…
(40) Bagsu
12 września 2006
Rano w stalym punkcie śniadaniowym czeka książka od Hiszpana oraz liścik - przeprasza za nieobecność, ale dostał gorączki i dreszczy. Zostawiam w odpowiedzi inną książkę i inny…
(42) Delhi... po raz czwarty i ostatni
14 września 2006
Znowu jestem w Delhi. Dziś wieczorem wsiadam w samolot i opuszczam Indie. * * * Wczoraj wieczorem wyruszyłem nocnym autobusem z McLeod Ganj. Niestety, brak sleeperów, cała noc na…
(43) Delhi
15 września 2006
Pierwsza rzecz do zrobienina z rana: zarezerwować jakiś powrót - ale najpierw śniadanie i masala. W biurze KLM nie nikt nie zna litości, zmiana rezerwacji kosztuje 600 euro, czyli…
(44) Delhi - Londyn - Warszawa - Kraków
18 grudnia 2006
Opuszczam Pahar Ganj o samym świcie i z grubym wyprzedzeniem zdążam na samolot. Trochę kamień z serca spadł mi. Jedzenie w samolotach British Airways jest o klasę gorsze niż w…
